A trochę na wakacyjnie. Wyjechać na wakacje nie ma jak, to próbuję przynajmniej trochę wakacji przynieść do domu.

Dzisiaj (a właściwie wczoraj wieczorem) – baklawa:

 

Na ciasto (ciasto filo można podobno kupić zamrożone, ale niestety w Siedlcach nie znalazłam)

150 gram mąki

125 gram wody (ciepłej)

¼ łyżeczka soli

2 i ½ łyżki oleju

mąka ziemniaczana do podsypywania

50 gram masła (do smarowania)

Na nadzienie

200 gram orzechów włoskich, laskowych
i migdałów (łącznie)

łyżeczka cynamonu

3 łyżki cukru


Na syrop

½ szklanki wody

sok z cytryny

½ łyżeczki cynamonu

2 łyżki cukru

3 łyżki miodu

  1. W mikserze mieszamy mąkę, wodę
    i sól. Jak się połączą dodajemy olej. Miksujemy jakieś 3
    minutki – masa powinna być gładka, miękka i trochę ciągnąca.

  2. Z masy formujemy 6 kulek, układamy
    je na talerzu podsypanym mąką ziemniaczaną, tak, żeby się nie
    dotykały, przykrywamy folią i wkładamy do lodówki na 30 min.

  3. Orzechy i migdały kroimy, albo
    mielimy w młynku, dodajemy cynamon i cukier

  4. Ciasto wyjmujemy z lodówki.
    Bierzemy pierwszą kulkę, dobrze obsypujemy mąką ziemniaczaną i
    wałkujemy na cieniutki (prawie przezroczysty placek). Wysypujemy na
    niego 1/3 orzechów z cukrem i cynamonem, rozkładamy to
    równomiernie i zawijamy w roladkę. Bierzemy drugą kulkę i też
    wałkujemy. Smarujemy z jednej strony roztopionym masłem. Na placku
    kładziemy zrobioną już roladkę i zawijamy jeszcze raz. Taki
    podwójny rulonik wkładamy do wysmarowanej masłem foremki. Robimy
    jeszcze 2 takie ruloniki.

  5. Wszystko po wierzchu smarujemy
    roztopionym masłem i kroimy od razu na kawałki, bo później może
    być zbyt kruche. Wstawiamy na 15 minut do piekarnika (180 stopni)

  6. W rondelku mieszamy wodę, miód,
    cukier, cynamon i sok z cytryny. Chwilę gotujemy i zalewamy syropem
    ciasto. Jeszcze na około 10 minut wkładamy wszystko do piekarnika
    i gotowe.