mojepoddasze blog

Twój nowy blog

Wpisy z okresu: 12.2010

 

W ostatnim wpisie na zdjęciach pojawił się, poza biżuterią,
Zenit TTL. Aparat pochodzi z odzysku – bo zabrałam go tacie. Razem z
obiektywem Helios 44 mm. Mają kilka wad – światłomierz nie
działa, bo nie mam baterii, przysłona się nie przymyka przy
ustawianiu ostrości. No ale poza tym działają.

Długo się przymierzałam, żeby zabrać tacie aparat. Później
długo się przymierzałam, żeby zakupić odpowiednie materiały.
Wbrew pozorom, w Siedlcach nie tak znów łatwo kupić czarno-białą
kliszę. W końcu się przymierzyłam. Włożyłam kliszę do aparatu
i spróbowałam własnych sił w fotografii analogowej. 

Pierwszy wniosek jaki się nasuwa, to JAK DO CHOLERY TAKI BRESSON
CZY DZIWORSKI BYLI W STANIE ZROBIĆ TAKIE ZDJĘCIA? Bez autofocusa,
na 36 klatkach?

Pytanie do tej pory pozostaje bez odpowiedzi. Chociaż zapewne tak
jak ze wszystkim – praktyka czyni mistrza. A ja mam w tej chwili za
sobą dwie klisze praktyki. No, dwie i pół, więc chyba cudów nie
można się spodziewać.

Druga rzecz, która dla mnie miała znaczenie, to SZACUNEK DO
KLATKI. Banalne, wiem. Ale 36 klatek, to nie 8 MB na karcie. Więc
zanim człowiek naciśnie spust, to się jednak zastanowi, co później
będzie na tym zdjęciu.

To może na razie wystarczy rozważań. Dodam tylko, że pierwsze
dwie klisze wywołałam przy pomocy taty, w domowej łazience. Tą,
którą teraz robię – zamierzam wywołać sama. Muszę ją tylko
skończyć.

A oto i rezultat. Na razie jedno zdjęcie. Nie oceniajcie zbyt
krytycznie.

Zdjęcie zrobione na imprezie Magia Lat Dwudziestych w Korczewie, we wrześniu tego roku. 

 

… czyli otworzyłam swoją skrzyneczkę z drytami, koralikami, kamieniami itd.

Z tego otworzenia powstał zestaw lawowy. Z jednej strony kobiecy, z drugiej – dość mocny. 

Znacie tego pana? Jeśli nie to warto. Jak nazwisko wskazuje pochodzi z Francji. Urodził się w 1908 r  i żył prawie 96 lat.

Zajmował się czymś co w tej chwili można określić jako fotografia uliczna i dziennikarska. Jako jeden z pierwszych fotografował Leicą na filmie formatu 35 mm. Jeszcze wtedy, większość poważnych fotografów używało większego formatu. Mała i poręczna Leica pozwoliła Bressonowi łapać to co się działo wokół niego. 

Nie teoretyzuję więcej, bo słaby ze mnie teoretyk. Chciałam wam pokazać zdjęcie, które mnie ostatnio … z braku lepszego słowa, powiem – urzekło. Patrząc na nie mam wrażenie, że oto właśnie przerwała się jakaś zasłona między światami, i mam szansę zajżeć do świata dużo bardziej kolorowego (mimo tego, że fotografia jest czarno-biała) i bardziej radosnego. 

 

I jeszcze przy okzaji cytat (z wstępu do albumu Decydujący Moment)

While working, a photographer must reach a precise awareness of what he is trying to do. (…) At the same time, it’s essential to avoid shooting like machine-gunner and burdening yourself with useless recordings which clutter your memory and spoil the exactness of the reportage as a whole. 

 

Wcale nie łatwo jest o tym pamiętać, mając w aparacie powiedzmy 8 GB kartę, zamiast 36 klatek. I zdjęcia piętrzą się na dysku. I nawet nie chce się ich przebrać. 

 

 


  • RSS