mojepoddasze blog

Twój nowy blog

Wpisy z okresu: 7.2009

Tak. Remont powoli daje nam do zrozumienia, że niedługo zacznie się kończyć. Stół skończyłam wczoraj. Pokażę jak wrócę. A gdzie się wybieram – na WOODSTOCK oczywiście! :)

 

… czyli maluję stół. Dostałam stary stół na toczonych nogach, od babci i teraz walczę o to, żeby się mi do nowej kuchni wpasował. 

 

Po pierwsze, należało go porządnie wyszorować. Szorowałam więc, co chwilę zmieniając wodę, bo zadziwiająco szybko przyjmowała czarną barwę. 

Po drugie, należało go potraktować papierem ściernym. Dostałam nawet od taty taką maszynkę specjalną, niestety nie posłużyła mi długo. Tylko zaczęłam czyśćić blat, błysnęło, zadymiło i wywaliło kuchenne korki. Druga próba podłaczenia skończyła się mini-wybuchem o maksi-hałasie i wywaleniem korków w całym mieszkaniu. Mam dziwne przeczucie, że korniki maczały w tym swoje odnóża. Od tej pory musiałam czyścić ręcznie. Ale wyczyściłam. 

Po czwarte, należało wymontować zamki z szuflad. W życiu do głowy by mi nie przyszło, że na stare l;ata, będę wyciągać gwoździe i wykrfęcać śruby. A tak swoją drogą, może ktoś wie czym taki metalowy zamek można wyczyścić. Zmywacz do paznokci nie działa.

Po piąte, należało rozprawić się z kornikami. Spryskałam więc pożądnie cały stół środkiem owadobójczym i czekam aż wyschnie.

Jeszcze tylko malowanie…Eh

Czasu jak na lekarstwo. Remont się przeciąga. Zdjęcia z Bułgarii aż proszą się o umieszczenie na flickrze, a przynajmniej o porządne przejżenie. A ja na przekur, chyba wszystkiemu, wzięłam się za robienie ramek. 

I tak powstała seria trzech ramek-pamiątek dla babć oraz jedna ramka olutkowa z okazji chrztu. 

 

 

Pochwaliłam się, wracam zatem do remontu. Przy następnym wpisie postaram się zamieścić mały reportaż z remontu.

 

 


  • RSS