mojepoddasze blog

Twój nowy blog

Wpisy z okresu: 12.2008

… po świętach. Wiadomo. Przeleciało biegusiem a dzisiaj już Sylwester. Przydałoby się skoczyć chociaż do Tesco po jakiegoś szampana, ale prawde mówiąc, to mi się średnio chce.   Swięta spędzone w Walii nastroiły mnie antyalkoholowo;) 

 

i jeszcze zdjęcie upamiętniające pierwszy dzień świąt w Walii:

 

Małe sprostowanie – my chodziliśmy w kurtkach, czapkach i rękawiczkach i tak nam wcale za ciepło nie było:)

Do swiat coraz blizej, a ja jak zwykle naplanowałam sobie na święta narobić niewiadomo co. I tak siedze i robie, biegam a to do pasmanterii a to do sklepu z farbami, albo do Tesco i nawet nie mam kiedy pokazać co powstaje. Na szczęście powol, powoli udaje mi sie wszystko (większość) opanować i już widać koniec robótek przedświątecznych. Mam więc chwilę, żeby zrobić zdjecia. Jak na złość, jak ja mam chwile, to słońce jest zajęte i w domu szaro i ciemno. Tak więc póki co – twórczość kulinarna sprzed kilku dni – PIERNICZKI.

(Uprzedzam, że to jedna z pierwszych moich obróbek „fotoszopowych” i proszę o wyrozumiałość:) )

                        

 

I żeby nie było, sama nie narobiłam takiego bałaganu – Marcin mi dzielnie pomagał:)

A mianowicie czesc swojej rekodzielniczej tworczosci. A wszystko to wina(zasluga) tych wszystkich blogow rekodzielniczych, ktore ostatnio przegladam i przegladam i naprzegladac sie nie moge. Tak wiec w chwili obecnej chcialabym tez taki tworczy charakter nadac temu mojemu, od czasu do czasu uzywanemu, blogowi. Nie wiem czy to tak na dluzej zostanie(znajac mnie, pewnie w koncu cos innego wymysle) ale poki co, zamierzam sie tu od czasu do czasu pochwalic, tym co robie. Na pierwszy rzut pojda kartki swiateczne, ktore juz dzisiaj poszly w swiat(Mialy isc popoludniu, ale z powodu zlej organizacji pracy[Marcin stal na mrozie, bo nikt nie przyszedl otworzyc firmy], poszly w swiat juz rano. Miejmy nadzieje, ze dojda. Bo ostatnia wyslana przezemnie kartka do dzis blaka sie gdzies po przepastnych labiryntach miedzy Poczta Polska a Irlandzka. Moze znajdzie sie kiedys w jakiejs innej czasoprzestrzeni.

Pierwsze zdjecie – kartki razem:

A teraz moje ulubione:


I mysz okupiona cierpieniem(opuszek zaczyna sie juz goic)

A na koniec choinka. Z odzysku. I z koralikow.

Zdjecia robil Marcin.

:)

1 komentarz

Dawno mnie nie bylo, nie? Ale tak jakos mnie wena naszla i postanowilam napisac, ze pietnascie minut temu zaczelam prace. A na dworze w dalszym ciagu ciemno. Jak w nocy normalnie. A w firmie tak cichutko. Prawie nikt sie nie placze. Nik nie krzyczy. Nie ma telefonow, tylko stukanie w klawiature slychac. Jeszcze godzina i wszystko sie zmieni. Niestety:)


  • RSS