mojepoddasze blog

Twój nowy blog

Wpisy z okresu: 7.2008

W tamtym tygodniu wybraliśmy się 56 kilometrów na północ od Dublin, do Droghedy.

Trzeba przyznać, że bardo miłe miasto. Sporo centrów handlowych (jest gdzie zrobić siku). 

 

Poza tym, w porównaniu z Dublinem bardzo spokojne. Można się przejść centrum miasta i nie trzeba się przepychać i odbijać od ludzi.

Niestety, w związku z niedzielą, Informacja Turystyczna była zamknięta więc nie do końca wiedzieliśmy gdzie mamy iść.

Co prawda były drogowskazy do „Battle of Boyne” (w okolicach Droghedy rozegrała się jedna z ważniejszych bitew pomiędzy Jakubem II Stuartem a Wilhelmem III Orańskim, czyli w przybliżeniu: katolicy vs protestanci) ale niestety informacja podana na drogowskazie – 8 km – trochę nas zniechęciła.

Więc połaziliśmy po mieście, zrobiliśmy trochę całkiem ciekawych zdjęć i wróciliśmy do domu.

 

 

Jak zwykle wiecej zdjęć na http://www.flickr.com/photos/ola_i_marcin

W Dublinie przez całe wakacje coś się dzieje. Ostatnio(Dwa tygodnie temu. Tak wiem, długo nic nie pisałam.) wybraliśmy się na Festiwal Wikingów zorganizowanym z okazji tego, że akurat przez miasto przepływała replika statku Wikingów z XI wieku. 

Poza uroczystościami związanymi z odprawieniem statku w dalszą podróż, przy okazji której można było za darmo dostać bułkę i kawę, była też cała masa innych atrakcji.

No może przesadzam, ale w każdym razie było coś jeszcze. Zjechali się Wikingowie z całej Europy. To znaczy głównie z Wysp i z… Polski. W stosunku pewnie 1:2.

Można było zobaczyć jak się robi koszyk z patyków albo serwatkę.

Panie przędły, robiły wstążki i zajmowały się dziećmi.

 

Pewnie najmłodzszy Wiking w obozie.

Panowie opowiadali o broni i zbroi, a dzieci próbowały bawić się w kałużach(nie obyło się bez deszczu – w końcu to Irlandia)

 

Oczywiście nie obyło się bez pojedynków.

Zaczęło się od mężnych wojowników, a w ślad za nimi poszły dzieci, zaopatrzone wcześniej w drewniane oręże.

Z rozmowy z jednym małym Wikingiem dowidzieliśmy się, że baby nie walczą.

Bardzo przyjemnie spędzone popołudnie. 

 

 

Więcej zdjęc, jak zwykle –
http://www.flickr.com/photos/ola_i_marcin/


  • RSS