mojepoddaszeblog
ksiega gosci

Z aparatem
Graeme Mitchell

Inne
Bluebird Notes
Vintage Pulchritude
Abdolutely lady like
From Betsy with love
(de-lits)
LUXIRARE

Sztuki walki
Fanklub Sztuk Walki

Szafa
Dust jacket attic
Sighs and whispers
Stylegigger
Vintage Girl
Fizia Pończoszanka
Szafa Sztywniary
Alice Point
Ubierz fretkę
Elfie Szaty
Cudak
Bastet
By uciec od codzienności
Panna Awangarda

Design
Ludowo mi
babeczkaa
Decobloog
I like design

Hand-made
How about orange
Marmee Craft
Cała Ciotka Bez Upiększeń
anamarko
A Beautyful Mess
Zapach Jaśminu
Romantyczna Pracownia
Made by Eight

Kulinarnie
Moje wypieki
Chleb i inne przepisy

Moje inspiracje

Moje opowiadania
Czarnowłosa
Bohater - Zrób to sam.
Na torach pisane
Ropucha

Inne strony z moim udziałem
Moje odchudzanie
Nasze obrazy
Moja szkatułka

  Trochę na słodko 2011-08-21 11:26:07

A trochę na wakacyjnie. Wyjechać na wakacje nie ma jak, to próbuję przynajmniej trochę wakacji przynieść do domu.

Dzisiaj (a właściwie wczoraj wieczorem) - baklawa:

 

Na ciasto (ciasto filo można podobno kupić zamrożone, ale niestety w Siedlcach nie znalazłam)

150 gram mąki

125 gram wody (ciepłej)

¼ łyżeczka soli

2 i ½ łyżki oleju

mąka ziemniaczana do podsypywania

50 gram masła (do smarowania)


Na nadzienie

200 gram orzechów włoskich, laskowych i migdałów (łącznie)

łyżeczka cynamonu

3 łyżki cukru


Na syrop

½ szklanki wody

sok z cytryny

½ łyżeczki cynamonu

2 łyżki cukru

3 łyżki miodu


  1. W mikserze mieszamy mąkę, wodę i sól. Jak się połączą dodajemy olej. Miksujemy jakieś 3 minutki – masa powinna być gładka, miękka i trochę ciągnąca.

  2. Z masy formujemy 6 kulek, układamy je na talerzu podsypanym mąką ziemniaczaną, tak, żeby się nie dotykały, przykrywamy folią i wkładamy do lodówki na 30 min.

  3. Orzechy i migdały kroimy, albo mielimy w młynku, dodajemy cynamon i cukier

  4. Ciasto wyjmujemy z lodówki. Bierzemy pierwszą kulkę, dobrze obsypujemy mąką ziemniaczaną i wałkujemy na cieniutki (prawie przezroczysty placek). Wysypujemy na niego 1/3 orzechów z cukrem i cynamonem, rozkładamy to równomiernie i zawijamy w roladkę. Bierzemy drugą kulkę i też wałkujemy. Smarujemy z jednej strony roztopionym masłem. Na placku kładziemy zrobioną już roladkę i zawijamy jeszcze raz. Taki podwójny rulonik wkładamy do wysmarowanej masłem foremki. Robimy jeszcze 2 takie ruloniki.

  5. Wszystko po wierzchu smarujemy roztopionym masłem i kroimy od razu na kawałki, bo później może być zbyt kruche. Wstawiamy na 15 minut do piekarnika (180 stopni)

  6. W rondelku mieszamy wodę, miód, cukier, cynamon i sok z cytryny. Chwilę gotujemy i zalewamy syropem ciasto. Jeszcze na około 10 minut wkładamy wszystko do piekarnika i gotowe.

 



Tagi: kulinarnie
skomentuj (0)


Warzywna alternatywa dla schabowego 2011-08-14 15:58:07


Składniki (porcja dla dwóch osób):

  • dwa plastry schabu

  • pół papryki czerwonej

  • pół papryki zielonej

  • cebula

  • pół cukinii

  • dwa ząbki czosnku

  • pomidor

  • dwie garści makaronu świderków

  • sól

  • pieprz

  • pół kostki rosołowej

  • papryka ostra lub słodka (jak kto lubi)

Wykonanie:

  1. Lekko rozklepujemy kotlety schabowe, posypujemy pieprzem i solą i smażymy na rumiano z obu stron.

  2. Wrzucamy na patelnię pokrojoną paprykę, cukinię i cebulę. Smażymy około 3 minut. Dodajemy posiekany czosnek i paprykę w proszku jeszcze minutkę smażymy.

  3. Zalewamy wodą, jak woda będzie bulgotać dodajemy świderki i kostkę rosołową. Gotujemy około 5-7 minut.

  4. Dodajemy obranego i pokrojonego w kostkę pomidora i gotujemy jeszcze jakieś 3-4 minuty. Doprawiamy solą i pieprzem.



Tagi: kulinarnie
skomentuj (0)


Zupa trochę orientalna 2011-08-09 10:42:13

 

 

 

Składniki

Pojedyncza pierś z kurczaka

Duża marchewka

Dwa spore liście kapusty

Papryka czerwona

Pół papryki zielonej

Trochę groszku

Sos sojowy

Bulionetka albo kostka rosołowa

Sól i pieprz

Makaron



Wykonanie:

Kurczaka obgotowujemy w wodzie przez kilka minut. Wyjmujemy i kroimy w dość dużą kostkę. Do wody wrzucamy marchewkę pokrojoną w słupki, kapustę pokrojoną w cienkie paseczki i pokrojonego kurczaka. Dodajemy bulionetkę i sos sojowy (około dwóch łyżek). Gotujemy 5 minut i dodajemy pokrojoną paprykę i zielony groszek. I dalej gotujemy aż marchewka zmięknie. Doprawiamy solą i pieprzem.

Podajemy z makaronem. W tym wypadku to jakiś chiński pszenny makaron, ale może być też ryżowy, albo zwykłe polskie nitki.



SMACZNEGO

 



Tagi: kulinarnie
skomentuj (0)


Woodstockowy obiadek 2011-08-06 15:47:47

Na Woodstock nie udało nam się pojechać. Bo czekamy aż dzidź zdecyduje się wyjść na świat. Zamiast tego zrobiłam dziś „krisznowy” obiadek:


Dul z soczewicy

łyżka oleju

1 cebula

2 ząbki czosnku

pół szklanki soczewicy

2 szklanki wody

średnia marchewka

kilka fasolek szparagowych.

pół łyżeczki mielonego kminu rzymskiego

pół łyżeczki kurkumy

szczypta chili

sól


W rondelku rozgrzewamy olej, wrzucamy na to pokrojoną w kostkę cebulę, smażymy aż będzie przezroczysta. Dodajemy posiekany czosnek i smażymy jeszcze minutkę. Dodajemy przyprawy (poza solą), soczewicę i zalewamy szklanką wody. Gotujemy jakieś 15 minut, dopóki soczewica nie zmięknie.

W międzyczasie w szklance wody gotujemy średnią marchewkę pokrojoną w kostkę i kilka pokrojonych na 2 centymetrowe kawałki fasolek szparagowych. Jak zmiękną, odcedzamy warzywa, a wodę przelewamy do rondelka z soczewicą.

Jak soczewica zmięknie odlewamy z niej wodę, dokładamy do tego połowę gęstego (soczewicy z cebulą i czosnkiem) i rozdrabniamy na jednolitą masę w blenderze. Tym sosikiem zalewamy z powrotem pozostałą część soczewicy, dodajemy marchewkę i fasolkę szparagową, solimy do smaku.


Podajemy z ryżem.


Chipsy z kminkiem

szklanka mąki

pół łyżki kminku (niemielonego)

olej do smażenia

0,25 szklanki wody

łyżka masła

pół łyżeczki soli

0,25 łyżeczki proszku do pieczenia


Mieszamy wszystkie suche składniki. Dodajemy masło, zagniatamy co się da i powoli dodajemy wodę, w międzyczasie zagniatając. Wałkujemy na cieniutkie placki i kroimy w trójkąty. Smażymy na rozgrzanym tłuszczu z obu stron.


Halawa (słodka papka)

0,25 szklanki kaszy manny  

czubata łyżka masła

2 łyżki miodu

szklanka wody

łyżeczka soku z cytryny

pół miękkiego banana

rodzynki

kilka ziarnek kardamonu


Masło roztapiamy na patelni, wsypujemy kaszę i prażymy aż się zezłoci (cały czas mieszamy). W garnku gotujemy wodę z miodem, cytryną, rodzynkami i kardamonem. Jak się zagotuje dodajemy kaszę i pokrojonego dość drobno banana. Gotujemy aż banan się nie rozpadnie a cała masa nie zacznie odstawać od ścianek garnka.


SMACZNEGO:)

Tagi: kulinarnie
skomentuj (0)


Analogiem cz.2 2011-05-15 13:06:23

Powoli, powoli i systematycznie próbuję ogarnąć zalegające mój komputer pokłady zdjęć.

Dzisiaj chciałabym pokazać kilka zdjęć zrobionych Zenitem jeszcze w 2010 roku. Teraz już konkretnie nie pamiętam z jakiego miesiąca. Człowiek się przyzwyczaił do danych z exifa, a tu ze zrobionego zdjęcia wiele informacji nie da się wyciągnąć.

Jedyne czego jestem pewna to to, że zdjęcia pochodzą z okresu między majem (zakup pierwszej kliszy) a listopadem (wywołanie pierwszych dwóch klisz) 2010.

Wszystkie zostały zrobione w parku w Siedlcach. Wszystkie zostały zrobione na moich pierwszych dwóch w życiu czarno-białych kliszach na Zenicie TTL z obiektywem Helios 44mm . Poza innymi niedoskonałościami, niektóre są trochę za ciemne, inne za jasne, na co na pewno miał wpływ brak światłomierza i ustawienia na oko. Ale i tak zdecydowałam się je pokazać, głownie po to, żeby z biegiem czasu, na kolejnych zdjęciach było widać (mam nadzieję) poprawę.






  Wszystko jak zwykle na Fickrze  -  http://www.flickr.com/photos/ola_i_marcin/sets/72157625616608744/with/5721953392/


Tagi: fotografia
skomentuj (0)


Analogiem... 2010-12-17 13:46:47

 

W ostatnim wpisie na zdjęciach pojawił się, poza biżuterią, Zenit TTL. Aparat pochodzi z odzysku - bo zabrałam go tacie. Razem z obiektywem Helios 44 mm. Mają kilka wad – światłomierz nie działa, bo nie mam baterii, przysłona się nie przymyka przy ustawianiu ostrości. No ale poza tym działają.



Długo się przymierzałam, żeby zabrać tacie aparat. Później długo się przymierzałam, żeby zakupić odpowiednie materiały. Wbrew pozorom, w Siedlcach nie tak znów łatwo kupić czarno-białą kliszę. W końcu się przymierzyłam. Włożyłam kliszę do aparatu i spróbowałam własnych sił w fotografii analogowej. 

Pierwszy wniosek jaki się nasuwa, to JAK DO CHOLERY TAKI BRESSON CZY DZIWORSKI BYLI W STANIE ZROBIĆ TAKIE ZDJĘCIA? Bez autofocusa, na 36 klatkach?

Pytanie do tej pory pozostaje bez odpowiedzi. Chociaż zapewne tak jak ze wszystkim – praktyka czyni mistrza. A ja mam w tej chwili za sobą dwie klisze praktyki. No, dwie i pół, więc chyba cudów nie można się spodziewać.

Druga rzecz, która dla mnie miała znaczenie, to SZACUNEK DO KLATKI. Banalne, wiem. Ale 36 klatek, to nie 8 MB na karcie. Więc zanim człowiek naciśnie spust, to się jednak zastanowi, co później będzie na tym zdjęciu.

To może na razie wystarczy rozważań. Dodam tylko, że pierwsze dwie klisze wywołałam przy pomocy taty, w domowej łazience. Tą, którą teraz robię – zamierzam wywołać sama. Muszę ją tylko skończyć.

A oto i rezultat. Na razie jedno zdjęcie. Nie oceniajcie zbyt krytycznie.

Zdjęcie zrobione na imprezie Magia Lat Dwudziestych w Korczewie, we wrześniu tego roku. 


 



Tagi: fotografia
skomentuj (0)


Lawa... 2010-12-16 12:59:32

... czyli otworzyłam swoją skrzyneczkę z drytami, koralikami, kamieniami itd.

Z tego otworzenia powstał zestaw lawowy. Z jednej strony kobiecy, z drugiej - dość mocny. 



Tagi: fotografia, hand-made
skomentuj (0)


Klasyka fotografii - Cartier-Bresson 2010-12-10 10:18:16

Znacie tego pana? Jeśli nie to warto. Jak nazwisko wskazuje pochodzi z Francji. Urodził się w 1908 r  i żył prawie 96 lat.

Zajmował się czymś co w tej chwili można określić jako fotografia uliczna i dziennikarska. Jako jeden z pierwszych fotografował Leicą na filmie formatu 35 mm. Jeszcze wtedy, większość poważnych fotografów używało większego formatu. Mała i poręczna Leica pozwoliła Bressonowi łapać to co się działo wokół niego. 

Nie teoretyzuję więcej, bo słaby ze mnie teoretyk. Chciałam wam pokazać zdjęcie, które mnie ostatnio ... z braku lepszego słowa, powiem - urzekło. Patrząc na nie mam wrażenie, że oto właśnie przerwała się jakaś zasłona między światami, i mam szansę zajżeć do świata dużo bardziej kolorowego (mimo tego, że fotografia jest czarno-biała) i bardziej radosnego. 

 

I jeszcze przy okzaji cytat (z wstępu do albumu Decydujący Moment)

While working, a photographer must reach a precise awareness of what he is trying to do. (...) At the same time, it's essential to avoid shooting like machine-gunner and burdening yourself with useless recordings which clutter your memory and spoil the exactness of the reportage as a whole. 

 

Wcale nie łatwo jest o tym pamiętać, mając w aparacie powiedzmy 8 GB kartę, zamiast 36 klatek. I zdjęcia piętrzą się na dysku. I nawet nie chce się ich przebrać. 

 

 



Tagi: fotografia
skomentuj (0)


Marilyn Monroe: Still Life 2010-11-28 12:17:47

 

Dawno mnie nie było, ale dziś pomyślałam, że napiszę. Napiszę bo znalazłam serię interesujących dokumentów. W tym jeden o Marilyn. Jest to dokument nie tyle może o samej Marilyn, ale raczej o jej fotografach i zdjęciach, które zrobili. A zięcia robiło jej wielu świetnych fotografów i fotografek, że wymienię tylko kliku: Eve Arnold, Inge Moroth, Arnold Newman, Phil Stern, Milton Greene, Bert Stern, Cecil Beaton czy Douglas Kirkland. Wszystkich tych fotografów (i nie tylko) spotkałam oglądając ten dokument. 

Tak więc wszystkich fanów Marilyn, jak i tych zainteresowanych fotografią (bo bez wątpienia Marilyn wpisała się w historię fotografii) zapraszam do obejrzenia filmu.

Poniżej pierwsza część (z sześciu). Kolejne na pewno znajdziecie bez problemu, jeśli będziecie mieli ochotę. 


 



Tagi: fotografia, filmowo
skomentuj (0)


Patryka... 2010-03-17 14:28:11

... dzisiaj. 

Co prawda z Irlandii już wróciłam, ale to nie powód żeby robić afront świętemu i nie wypić dzisiaj jakiegoś piwka, prawda?

Patryk żył sobie na przełomie IV i V w. Urodził się w rodzinie "duchownej" - jego ojciec był diakonem. Najprawdopodobniej pochodził z Walii. Gdy miał 16 lat został porwany i sprzedany w niewolę do Irlandii. Spędził tam 6 lat, udało mu się uciec, i takie tam telenowele.

W końcu przyją święcenia i wrócił nawracać Zieloną Wyspę. Tu zajmował się głównie przywracaniem wzroku ślepcom, ożywianiem zmarłych i łapaniem węży. Zmarł podobno 17 marca 461r. Został patronem Irlandii, ale również patrona fryzjerów, bednarzy, kowali, górników, upadłych na duchu oraz za opiekuna zwierząt domowych. Tak więc dość wszechstronny święty - nadaje się do pubu, na bad-hair day i na depresję. 

 

A w Dublinie pewnie właśnie kończy się parada, może później znajdę jakieś zdjęcia...



Tagi: data
skomentuj (0)


 

2011
sierpień
maj
2010
grudzień
listopad
marzec
luty
styczeń
2009
grudzień
listopad
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2008
grudzień
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń


Tagi